Na zadymionym peronie szlochający rodzice żegnają swe dziecko, które tym właśnie, pierwszym wyjazdem rozpoczyna nieuniknioną ucieczkę z rodzinnego gniazda....
Historia choroby
Mam na imię Marian. Jak powiedział Adaś "wiek męski, wiek klęski". Im bardziej się starałem tym gorzej to wychodziło. Przez cały ten czas nie miałem pojęcia o co chodzi. Jakaż to klątwa zawisła nad moim życiem, że przez cały czas tak obrywałem po dupsku?Chociaż o to nie prosiłem, ktoś mi pomógł. Nagle zobaczyłem inną perspektywę. Zobaczyłem siebie zaplątanego w sieć presji społecznych, sprzecznych wewnętrznie rad na życie, obarczonego bagażem przedwczesnej dorosłości i ciągłej niedojrzałości. Odkryłem, że nie kieruję swoim życiem a odpowiedzialnością za to co "los przynosi" obarczam wszystkich i wszystko dookoła. Katuję się poczuciem winy i boję się totalnie wszystkiego. Spośród mnogości uczuć docierają do mnie złość i frustracja. Z moich relacji każda prędzej czy później się kończy.Teraz próbuję to zmienić. Jeśli coś z tego obrazka wydaje ci się znajome - zapraszam do lektury i dyskusji.
Czy lepiej żyć samemu, czy lepiej stworzyć związek z drugą osobą? Wsłuchajmy się we własne argumenty. Być może wśród nich znajdują się pobożne życzenia tego czego oczekujemy od związku.
Spacerowałem po Warszawie, gdy nagle zza rogu wyskoczył wielki, drewniany stwór z gałęzi i konarów. Nazywał się Jezus Holokaust, ganiał za ludźmi i strzelał do nich za pomocą jakiejś mocno filmowej strzelby z gromami.
Każdy z nas marzy o sławie, pieniądzach i urodzie. Marian też ;) Pomimo jednak zdrowych rąk i umysłu (yhyyy…) i konkretnego planu na osiągnięcie tegoż – ni cholery nie mogę się do tego zabrać. Kiedy tylko muszę zrobić coś z listy, którą sobie wyznaczyłem...
Minął rok (ponad) od rozstania i żałoba definitywnie została zakończona. Temat własnych emocji w kontekście byłej wydaje mi się co najmniej „mało atrakcyjny” i zapał do katowania zbłąkanych internautów tym tematem także osłabł. Znalazłem sobie wobec tego inne zajęcie. Patrzę z miną wielce doświadczoną jak rozpadają się...
Wiosna budzi się do nowego życia a stare związki się kończą. Od stycznia do kwietnia wszyscy zakochują się na potęgę. Oczywiście ci, którzy już zakochali się jakiś czas temu mają przed sobą przykry obowiązek „rzucenia” starego (starej). Rzucanie jest rytuałem nie mniej sformalizowanym od...
Po czym poznać, że mężczyzna jest zakochany? Od miesiąca nie myje samochodu. Albo zaniedbuje bloga. Teraz będzie trochę o tym jak DDA wchodzi w związek. Oczywiście relacja z pierwszej ręki. O starych butach w nowym życiu ale też i o nauce, która nie idzie...
Jednym z najczęściej zadawanych (także przeze mnie) pytań było: jak długo trwa terapia. - Trzy lata. Rok sesji i dwa lata samodzielnej pracy. Spotkanie u klienta. Tradycyjne wystąpienie publiczne w konfiguracji oni-my-ja. Spaliłem się podczas wystąpienia, ale nie spanikowałem. Zadrżał mi głos i przez...
… i’m doing here? Po jaką ciężką cholerę ja to piszę? Łorewer… Nie chodzi o to, że nie poradzę sobie sam ale czasami brakuje kogoś na kogo można zrzucić trochę tego ciężaru. Czy szukam zwolnienia z odpowiedzialności? Chyba nie, w tym przypadku ponoszę konsekwencję...
- Mechanik jest doskonały, tylko niech Pan się nie wystraszy jego warsztatu. - Nie ma problemu. Nie jestem strachliwy. Pojechałem na obrzeża miasta, w ciemne, mgliste okolice elektrociepłowni nad rzeką. Nie zwracałem uwagi na otoczenie, pochłonięty odgłosami konającego silnika. Żeby tylko dojechać, jeszcze ten...